1 00:00:00,000 --> 00:00:07,000 Piąta taśma, wywiad z panią Noemi Makower przeprowadza Joanna Wróblewski. 2 00:00:07,000 --> 00:00:18,000 Chciałam wrócić do akcji styczniowej, która zaczęła się na początku 43 roku, nagle, 3 00:00:18,000 --> 00:00:26,000 w której zginęli państwo jaszuńscy i wszyscy radni gminy żydowskiej. 4 00:00:26,000 --> 00:00:37,000 Akcja ta trwała 3 dni, a ja właśnie w czasie tej akcji, jak mówiłam, byłam w szopie Fadersa. 5 00:00:37,000 --> 00:00:47,000 Ale nie wspominałam o tym, że zginęli nasi przyjaciele i razem z nimi zginęła ich synowa Bronka, 6 00:00:47,000 --> 00:00:53,000 którą ja bardzo kochałam, która miała blond włos i niebieskie oczy, mogła się ratować. 7 00:00:53,000 --> 00:01:00,000 Ciągle ją do tego namawiali, a ona chciała pozostać z rodziną swoją. 8 00:01:00,000 --> 00:01:12,000 Także teraz wracam do tego momentu, kiedy jesteśmy w komisariacie policji żydowskiej 9 00:01:12,000 --> 00:01:16,000 i oficer się pyta dlaczegoście uciekli. 10 00:01:16,000 --> 00:01:25,000 Mąż z dramatycznym gestem wywiał przypadkowo pozostawioną w jego kieszeni legitymację gminy żydowskiej 11 00:01:25,000 --> 00:01:35,000 o tym, że jest ordynatorem oddziału wewnętrznego i powiedział, że tego się nie robi i tak się nie ucieka, 12 00:01:35,000 --> 00:01:46,000 tak się wie, że ta legitymacja może zdradzić człowieka, ale że to było bezpośrednio po samobójstwie 13 00:01:46,000 --> 00:01:54,000 pułkownika Szelickiego, szefa policji żydowskiej, którego to samobójstwo spowodowało, 14 00:01:54,000 --> 00:02:00,000 że wszyscy myśleliśmy, że to jest koniec getta i dlatego żeśmy uciekli. 15 00:02:03,000 --> 00:02:13,000 Oficer, który na początku słuchał z nieuwagą, bardzo pilnie zaczął słuchać tego wszystkiego, co mąż mówił. 16 00:02:13,000 --> 00:02:22,000 Mówił dobrze po niemiecku i jako dowód pewnego, nie wiem, szacunku, może to za duże słowo, 17 00:02:22,000 --> 00:02:29,000 ale karmeł uznania dla męża, kazał mi podać krzesło i szklankę wody. 18 00:02:29,000 --> 00:02:35,000 A po chwili wróciły częściowo rzeczy, które zostały nam zrobowane, 19 00:02:35,000 --> 00:02:43,000 bo nie wszystko Niemcy zdołali ukryć, między innymi wróciła moja obrączka 20 00:02:43,000 --> 00:02:53,000 i oficer kazał mi zwrócić moją obrączkę i dać mi szklankę wody i krzesło. 21 00:02:53,000 --> 00:03:03,000 Po chwili, kiedy się dowiedział, bo mąż powiedział, że to szelińskiego samobójstwo spowodowało tę ucieczkę, 22 00:03:03,000 --> 00:03:13,000 to on się głęboko zamyślił, a przedtem jeszcze powiedział, że zwracam Panią obrączkę 23 00:03:13,000 --> 00:03:23,000 wbrew rozkazowi Führera, a Führer wisiał na dół. Potem się głęboko zamyślił i powiedział, 24 00:03:23,000 --> 00:03:33,000 no to ja Was zwalniam, będziecie odprowadzeni do placówki SS. 25 00:03:33,000 --> 00:03:43,000 To była najgorsza placówka, jaka mogła być, ale wszyscy uważali, że nas zaszczerą po drodze, 26 00:03:43,000 --> 00:03:48,000 z wyjątkiem go męża, który uważał, że on mówi prawdę. I tak było. 27 00:03:48,000 --> 00:03:52,000 Przepraszam, że przerwę. Chciałam wrócić do samobójstwa szelińskiego. 28 00:03:52,000 --> 00:04:03,000 W nocy, w tej styczniowej nocy, obudziło nas walenie w drzwi. 29 00:04:03,000 --> 00:04:12,000 Jeden raz, kiedy była ta akcja, to ja o tym mówiłam, a potem drugi raz jakiś porządkowy 30 00:04:12,000 --> 00:04:20,000 walił w drzwi do męża, że szeliński popełnił samobójstwo i że on musi w bieliźnie już iść. 31 00:04:20,000 --> 00:04:23,000 To było na Nowolipkach, a myśmy byli na Zamękowiu. 32 00:04:23,000 --> 00:04:29,000 On się ubrał i poszedł, mając na myśli, i to dokładnie opisuję w swojej książce, 33 00:04:29,000 --> 00:04:37,000 to, że wielokrotnie przechodził pod domem szelińskiego i sam myślał o tym, żeby go zabić. 34 00:04:37,000 --> 00:04:46,000 Bo to był człowiek zimny. On siedział na szlaku i taką szpicrutą bił swoje buty 35 00:04:46,000 --> 00:04:50,000 i tak się zachowywał, jak by nic nie obchodziło. 36 00:04:50,000 --> 00:04:56,000 Jedna z pielęgniarek szpitalnych, a wtedy wysiedlali już szpital, zapytała się, 37 00:04:56,000 --> 00:05:07,000 czy ona ma iść z dziećmi do wagonów. To on powiedział, przykład wam dał Korczak, 38 00:05:07,000 --> 00:05:13,000 to proszę z tego przykładu korzystać. Więc Maniek bardzo często myślał o tym, 39 00:05:13,000 --> 00:05:21,000 ale wręczył go kto inny, jakaś niewiadoma ręka, to byli już ci zorganizowani, 40 00:05:21,000 --> 00:05:29,000 powstańcy w getcie i strzelili do niego. On dostał poszczał w twarz wtedy, 41 00:05:29,000 --> 00:05:35,000 ale ten poszczał spowodował tylko wycofanie się go z pracy na krótki okres, 42 00:05:35,000 --> 00:05:38,000 ale on nie umarł z tego. 43 00:05:38,000 --> 00:05:43,000 Przepraszam, że on był leczony wówczas po tym postrzele przez Pani męża? 44 00:05:43,000 --> 00:05:50,000 Nie, właśnie ten przyszedł i budził go, żeby już przyszedł, że Szeliński się kończy, 45 00:05:50,000 --> 00:06:02,000 że jest bliski, że popełnił samobójstwo. Ja poszłam z mężem, było chyba z dziesięciu lekarzy w pokoju. 46 00:06:02,000 --> 00:06:09,000 Była między innymi doktor Brewda, którą bardzo dużo ludzi zna, ona już nie żyje, 47 00:06:09,000 --> 00:06:16,000 która robiła jakiś zaszczyt w Szelińsku, ona też była lekarzem policyjnym. 48 00:06:16,000 --> 00:06:26,000 Mąż kazał jednemu z lekarzy, doktorowi Londo, zrobić transfuzję. 49 00:06:26,000 --> 00:06:36,000 Wobec tego, że miał krew zero, to mogło się udać. Rzeczywiście na początku stan jego się nieco polepszył, 50 00:06:36,000 --> 00:06:44,000 ale on był nieprzytomny i silny i widać było, że to są wszystko wysiłki na nic. 51 00:06:44,000 --> 00:06:52,000 A obok na łóżku siedziała jego żona i modliła się, oczywiście kapelyczka, 52 00:06:52,000 --> 00:06:59,000 a na drugim łóżku siedziała córka, którą mąż kilkakrotnie ratował w czasie choroby już wtedy, 53 00:06:59,000 --> 00:07:04,000 bo miał ten obowiązek jako lekarz policyjny. 54 00:07:04,000 --> 00:07:14,000 No więc samobójstwo Szelińskiego było argumentem dla oficera, który nie kazał nas rozstrzelać, 55 00:07:14,000 --> 00:07:17,000 tylko kazał nas odprowadzić do SS. 56 00:07:17,000 --> 00:07:22,000 Pytam, czym Szeliński się trął? 57 00:07:22,000 --> 00:07:27,000 Miał przygotowany na wszelki wypadek. 58 00:07:27,000 --> 00:07:34,000 Jesteśmy teraz w gmachu SS. Wszyscy. 59 00:07:34,000 --> 00:07:43,000 Czeka nas dwóch SS-owców, obaj mówią dobrze po polsku. 60 00:07:43,000 --> 00:07:51,000 Ten wysoki czarny, bardzo inteligentna twarz i drugi taki niski blondynek. 61 00:07:51,000 --> 00:07:56,000 Ten wysoki czarny objął komendę i kazał nas wprowadzić. 62 00:07:56,000 --> 00:08:05,000 Najpierw nas mocno zbili wszystkich, ale kobiety mniej, mężczyzn więcej po głowie. 63 00:08:05,000 --> 00:08:11,000 Ten blondynek bił. On się nie doruszał do niczego. 64 00:08:11,000 --> 00:08:19,000 No i potem dali nas do takiego pokoju jak gdyby więziennego, kamienna posadzka, mało krzeseł, 65 00:08:19,000 --> 00:08:25,000 tak żebyśmy mieli jedno krzesło i na zmianę siedzieliśmy na krześle i na podwodze. 66 00:08:25,000 --> 00:08:32,000 I kobiety czterokrotnie ten sadysta wzywał do jakichś takich loków, gdzie mówił, 67 00:08:32,000 --> 00:08:36,000 jak nie oddacie wszystkiego to was zastrzelę. 68 00:08:36,000 --> 00:08:42,000 Cztery razy, jak wracaliśmy po tym czwartym razie, a jeszcze chcę powiedzieć, 69 00:08:42,000 --> 00:08:50,000 że któregoś razu zostawił nas pod opieką, w cudzysłowie, żandarma, 70 00:08:50,000 --> 00:09:01,000 któremu dobrze z oczu patrzyło, niebieskie oczy miał i powiedział tak cicho pod nosem po polsku, 71 00:09:01,000 --> 00:09:10,000 nie zabiją was do rana. To znaczy, że mamy jeszcze 10 czy 8 godzin życia. 72 00:09:10,000 --> 00:09:17,000 Kobiety klęczały, błagały tych żandarmów o życie. 73 00:09:17,000 --> 00:09:27,000 No i rzeczywiście ten czarny żandarm prowadził nas czwarty raz do tego pokoju 74 00:09:27,000 --> 00:09:33,000 i przed tym jeszcze nie umieszkał powiedzieć mężczyzn już nie ma. 75 00:09:33,000 --> 00:09:38,000 Jak myśmy weszli do pokoju to okazało się, że mężczyźni są, 76 00:09:38,000 --> 00:09:43,000 ale byli wielokrotnie bici, wielokrotnie wzywani. 77 00:09:43,000 --> 00:09:50,000 Ja usiadłam na podwodze i tak żeśmy te parę godzin przespali, 78 00:09:50,000 --> 00:09:58,000 pół Jawie na pół Wesi i zjawił się wtedy nad ranem, 79 00:09:58,000 --> 00:10:06,000 zjawili się Niemcy, ci szefowie wysiedlenia, bo to było wiadomo, że to milicja. 80 00:10:06,000 --> 00:10:15,000 Więc przyszło, był taki Brand, tak się nazywał Brand i drugi jakiś, którego nazwiska nie pamiętam, 81 00:10:15,000 --> 00:10:23,000 to byli ludzie z żandarmii, ale z wysokimi odznaczeniami, pułkownicy czy jacyś. 82 00:10:23,000 --> 00:10:32,000 I był jeden Żyd, który był pośrednikiem z Werterfassung, 83 00:10:32,000 --> 00:10:43,000 między tym miejscem, szefowstwem wysiedlenia, 84 00:10:43,000 --> 00:10:52,000 między szefowstwem, szterem, a pracownikami żydowskimi. 85 00:10:52,000 --> 00:10:59,000 To był, on był bardzo chwalony przed wszystkich. 86 00:10:59,000 --> 00:11:07,000 On się starał jak najbardziej, a miał możliwości w tym okresie, w międzyczasie. 87 00:11:07,000 --> 00:11:15,000 Jak on się nazywał? Czapliński. To bardzo warto zapamiętać. Nie wiem, co się z nim stało. 88 00:11:15,000 --> 00:11:21,000 On w każdym razie obrał tą samą drogę, którą wybrał mój mąż. 89 00:11:21,000 --> 00:11:28,000 Wobec tego, że wśród tych ludzi, którzy byli na tym samochodzie, w tym samochodzie, 90 00:11:28,000 --> 00:11:37,000 znajdowało się paru porządkowych, to on powiedział, że ci porządkowi ucieknij, 91 00:11:37,000 --> 00:11:46,000 bo ten sobie życie odebrał. Z tego wynikało, że getto jest skazane na wyginięcie. 92 00:11:46,000 --> 00:11:56,000 I jeden z tych, oni się naradzali, co robić. Jeden powiedział, że trzeba nas uśmiecić, zastrzelić. 93 00:11:56,000 --> 00:12:02,000 A drugi powiedział, że szkoda na boju, bo oni i tak zginą. 94 00:12:02,000 --> 00:12:08,000 I wpuścili nas do getta, do tak zwanego Befelsztela, o którym ja nie mówiłam, 95 00:12:08,000 --> 00:12:13,000 a chciałabym parę słów na końcu powiedzieć. 96 00:12:13,000 --> 00:12:23,000 I tam już byli Żydzi, którzy kazali nam iść do domu, po następnej jeszcze kontroli niemieckiej. 97 00:12:23,000 --> 00:12:30,000 I tam poszliśmy do naszego mieszkania, na Zamenhofa, ale to mieszkanie już wyglądało okropnie. 98 00:12:30,000 --> 00:12:38,000 Było brudno i dużo było. Tak wyglądało jak te mieszkania po wizycie Werter-Fassung. 99 00:12:38,000 --> 00:12:43,000 Myśmy przespali tam jedną noc i postanowiliśmy uciekać. 100 00:12:43,000 --> 00:12:53,000 Drugi raz, to znaczy cztery dni po tej pierwszej ucieczce. 101 00:12:53,000 --> 00:13:01,000 Chciałabym jeszcze powrócić do tego, jak Pani została Panią Makower. 102 00:13:01,000 --> 00:13:09,000 To była bardzo długa i ciekawa historia, dlatego że myśmy musieli mieć świadectwo ślubu. 103 00:13:09,000 --> 00:13:17,000 I tego świadectwa ślubu, to świadectwo ślubu uzyskaliśmy od takiego rabina, 104 00:13:17,000 --> 00:13:27,000 który był z Łodzi, który znał mego wuja, który przyszedł ze mną i mego męża chyba ze słyszenia. 105 00:13:27,000 --> 00:13:32,000 I on nam dał to świadectwo, które było potrzebne, tylko zrobił jeden błąd. 106 00:13:32,000 --> 00:13:42,000 To świadectwo zawędrowało z nami do gminy, a tam był taki mały rabinek, który powiedział, że to świadectwo jest nieważne. 107 00:13:42,000 --> 00:13:52,000 Dlaczego nieważne? Bo zostało wydane z datą zburzenia świątyni, a wtedy nie wolno dawać świadectwa ślubu. 108 00:13:52,000 --> 00:14:03,000 To mój mąż trzacnął pięścią w stół i powiedział, co ty nie widzisz, co się dzieje na oko, że ty takimi formalnościami się kierujesz. 109 00:14:03,000 --> 00:14:09,000 Tam stał jakiś drugi rabin mądrzejszy i mu powiedział, daj im ten ślub. 110 00:14:09,000 --> 00:14:19,000 No i taki był nasz ślub. Ale potem w Lublinie żeśmy wzięli oficjalny rozwód i oficjalny ślub. 111 00:14:19,000 --> 00:14:22,000 Znaczy ten drugi ślub zawarła pani bez rozwodu. 112 00:14:22,000 --> 00:14:31,000 Tak, oczywiście, ale rozwód wzięliśmy w Lublinie, ale ślub dopiero wewróciłaś. 113 00:14:31,000 --> 00:14:36,000 Chciałam się jeszcze spytać, co w międzyczasie było z pani matką? 114 00:14:36,000 --> 00:14:43,000 A z moją matką, to najważniejsze. Ja miałam dyżur w szpitalu na Lesznie, pod pierwszym jeszcze wtedy. 115 00:14:43,000 --> 00:14:45,000 To jeszcze było przed... 116 00:14:45,000 --> 00:14:53,000 Trzydziesty rok przed wysiedleniem. I przyleciał dozorca w domu, że matka się bardzo źle czuje, a ja pobiegłam do niej. 117 00:14:53,000 --> 00:15:02,000 Bardzo miała silne bóle, zwracała, wzięła olejek rycynowy. Sama, niepotrzebnie. 118 00:15:02,000 --> 00:15:09,000 Przyszedł mój szef bezpośredni, nie doktor Wertkań, to był najstarszy szef, tylko doktor Rothaupt. 119 00:15:09,000 --> 00:15:17,000 To był taki młodszy od niego trochę, ale bardzo doświadczony chirurg i powiedział, że to chyba jest wyrostek robaczkowy. 120 00:15:17,000 --> 00:15:27,000 Wzięli matkę pogotowie, wzięli ją do szpitala na Lesznie, a matka jak ją znosili po schodach, powiedziała do mnie, 121 00:15:27,000 --> 00:15:36,000 słuchaj, ojciec by mnie nie dał, a ty mnie dajesz do szpitala. No i pani sobie wyobraża moją sytuację. 122 00:15:36,000 --> 00:15:46,000 Matka znalazła się w szpitalu na moim stole operacyjnym, gdzie ja operowałam tylu pacjentów. 123 00:15:46,000 --> 00:15:55,000 Zrobili operację, która się udała. Usunęli, to był torbiel jajnika wielkości głowy dziecka. 124 00:15:55,000 --> 00:16:03,000 Usunęli ten torbiel, ale matka potem już w ogóle nie zasnęła aż do śmierci. 125 00:16:03,000 --> 00:16:13,000 Znaczy nie obudziła się. Nie, śmierć była spowodowana tym, że gazy się gromadziły, uciskały naczynia. 126 00:16:13,000 --> 00:16:22,000 Chodziło o to, że wtedy nie wiedziano o tym, a ja się dowiedziałam z pięknej książki francuskiego chirurga Mondora. 127 00:16:22,000 --> 00:16:32,000 W miłocnej tę książkę czytałam po tylu miesiącach. Dowiedziałam się, że trzeba taką pacjentkę położyć na brzuchu 128 00:16:32,000 --> 00:16:38,000 i ucisnąć pleksus solaris, to znaczy splot słoneczny, splot nerwowy. 129 00:16:38,000 --> 00:16:51,000 No ale wtedy tego nie wiedziałam. Matka zmarła na moich rękach, a pogrzeb był już na cmentarzu poza granicą getta. 130 00:16:51,000 --> 00:17:04,000 I wśród tych, którzy ją odprowadzali była jej siostra najstarsza, która powiedziała Ema nie żałuj jej tak bardzo, 131 00:17:04,000 --> 00:17:14,000 bo my wszyscy zginiemy, a ona przynajmniej na łóżku umarła. I ona wtedy, ona wzięła cienkanie, ta siostra, jej mamy. 132 00:17:14,000 --> 00:17:25,000 Też nie mówiłam tego, nie da się wszystkiego powiedzieć. Tak, no i był mój mąż, który był po tyfusie brzusznym, 133 00:17:25,000 --> 00:17:35,000 ledwo chodził. Z jednej strony miałem męża, a z drugiej strony moją teściową, to znaczy matkę Mietka Fron. 134 00:17:35,000 --> 00:17:48,000 I takie było moje życie do końca getta, że ja miałam jego i miałam tych państwa Fronów, których kochałam jak własnych rodziców. 135 00:17:48,000 --> 00:18:09,000 Gdzie byłam często, nawet oni chyba zapominali, że jestem żoną Mietka. Tak, a ja mało o tym mówiłam, bo nie było jak. O czym jeszcze chciałam później mówić? 136 00:18:09,000 --> 00:18:17,000 Ja chciałam wrócić też i się spytać, pani opowiadała o Korczaku. Czy zetknęła się pani w getcie z Korczakiem? 137 00:18:17,000 --> 00:18:28,000 Ja miałam Korczaka jako pacjenta w szpitalu na Lesznie. Jeden miał, on miał czyrak, mnogi czyrak. 138 00:18:28,000 --> 00:18:35,000 Także zetknął się z nożem chirurga, ja go nie operowałam, kto inny go operował? 139 00:18:35,000 --> 00:18:45,000 Chyba Werthem albo Rothaupt, jeden z najstarszych lekarzy i bardzo cierpiał, bardzo go bulał, nie spał po nocach. 140 00:18:45,000 --> 00:18:59,000 Ja wtedy dyżurowałam przy nim, opowiadał mi o tym swoim domu, dziecka na Krochmarze. Bardzo był biedny, bardzo źle znosił ból. 141 00:18:59,000 --> 00:19:11,000 Potem został wypisany i tam dalej się już leczył, to już nie pamiętam tego. Znaczy ja nie miałam kontaktu z nim wtedy. 142 00:19:11,000 --> 00:19:24,000 W każdym razie on się mógł ratować, bo w ostatniej chwili ratowali go ze strony aryjskiej, on nie chciał tego i szedł z dziećmi na Łomżczak. 143 00:19:24,000 --> 00:19:34,000 To jest prawda, którą ja znam z Wierta. Także to jest prawda o Korczaku, to był cudowny człowiek. 144 00:19:34,000 --> 00:19:44,000 Czy mąż Pani pracował tylko jako lekarz w getcie, czy zajmował się również pracą dydaktyczną? 145 00:19:44,000 --> 00:19:54,000 O tym nic nie mówiłam, a to jest niesłychanie ważne. W 1940 roku, mniej więcej w połowie 1940 roku, 146 00:19:54,000 --> 00:20:04,000 docent Zweibaum, docent z Akademii Medycznej w Warszawie, zorganizował kursy nauczania lekarskiego. 147 00:20:04,000 --> 00:20:13,000 To były legalne kursy i ich nazwa była taka, że to są kursy do walki z epidemią. 148 00:20:13,000 --> 00:20:27,000 Niemcy się na to zgodzili, bo bardzo się bali tych osób lamistego. Także te kursy objęły około 100 słuchaczy. 149 00:20:27,000 --> 00:20:38,000 To byli nadzwyczajni słuchacze, to byli ludzie pełni entuzjazmu, to byli głównie studenci medycyny, 150 00:20:38,000 --> 00:20:48,000 którzy mieli 3 godziny normalnego życia wyrwanego z getta. Ten budynek, gdzie się odbywały kursy, 151 00:20:48,000 --> 00:20:54,000 był na Lesznie na Rogu Żelaznej i do tego budynku trzeba było mieć przepustkę już, 152 00:20:54,000 --> 00:21:02,000 bo ten budynek był parę kroków za granicą getta. Ja bardzo często szłam z mężem na te wykłady. 153 00:21:02,000 --> 00:21:12,000 On wykładał fizjologię, do którego wykładu się bardzo przygotowywał solidnie. 154 00:21:12,000 --> 00:21:21,000 Wykładowców było wielu. Między innymi był prof. Hirszford ze swoją asystentką amzyluwną. 155 00:21:21,000 --> 00:21:38,000 Był oczywiście docent Svalvan, który wykładał fizjopatologię. Był dr Stein, który był naczelnym lekarzem szpitala żydowskiego w ogóle. 156 00:21:38,000 --> 00:21:45,000 Chyba był dr Bieleńczyk też, nie pamiętam wszystkich nazwisk, prawda. 157 00:21:45,000 --> 00:21:54,000 Z tych ludzi, z tych studentów bardzo pilnych, których było ponad 100, uratowało się tylko kilka osób. 158 00:21:54,000 --> 00:22:05,000 On i Svalvan się uratował. On dawał, to jest ważne, zaświadczenie tym studentom, którzy się uratowali, 159 00:22:05,000 --> 00:22:11,000 że oni zrobili, właściwie to był zakres dwóch pierwszych lat medycyny, a nawet więcej. 160 00:22:11,000 --> 00:22:22,000 I ci ludzie, młodzi, zostali przyjęci na studia w Warszawie na początku, zaraz przez Senat Polski oczywiście. 161 00:22:22,000 --> 00:22:29,000 Na podstawie zaświadczenia Svalvana. O Svalvanie jest dużo do mówienia jeszcze, czy ja mogę jeszcze? 162 00:22:29,000 --> 00:22:32,000 Jak długo trwały te uniwersytety? 163 00:22:32,000 --> 00:22:38,000 Półtorej roku. Półtorej roku i było ponad 100 słuchaczy. 164 00:22:38,000 --> 00:22:42,000 Tak jak się zaczęło wysiedlenie, to się to wszystko skończyło. 165 00:22:42,000 --> 00:22:54,000 Zaczęło się od mniej niż połowa roku czterdziestego i potem trwało przez czterdziesty pierwszy rok. 166 00:22:54,000 --> 00:22:59,000 Były mniej więcej dwa lata studiów w tym okresie medycznych. 167 00:22:59,000 --> 00:23:06,000 Niestety przetrwało to szkolenie bardzo niewiele osób, trudno mi powiedzieć ile. 168 00:23:06,000 --> 00:23:13,000 Oni są wszyscy poza Polską, poza Szwecją i ja nie wszystkich znam. 169 00:23:13,000 --> 00:23:19,000 Ja tylko przychodziłam słuchać mego męża, bo on tak pięknie mówił, naprawdę pięknie. 170 00:23:19,000 --> 00:23:29,000 Zresztą jest w tych kursach zamieszczony zespół, ja pani mogę dać tą kartkę, zespół wykładowców tego uniwersytetu. 171 00:23:29,000 --> 00:23:32,000 On wykładał fizjologię. 172 00:23:32,000 --> 00:23:39,000 Chciałam jeszcze się spytać, czy pani albo pani mąż mieliście kontakt ze stroną aryjską? 173 00:23:39,000 --> 00:23:42,000 Tak i dobrze, że pani to przypomniała. 174 00:23:42,000 --> 00:23:48,000 Jedyny kontakt był przez sądy, tak zwane Leszno 1. 175 00:23:48,000 --> 00:23:56,000 Te sądy w okresie wysiedlenia zamknięto, ale przedtem. 176 00:23:56,000 --> 00:24:05,000 Te sądy funkcjonowały nie jako sądy, tylko jako jakieś tam były okienka podatkowe. 177 00:24:05,000 --> 00:24:13,000 W każdym razie tam można było przejść na stronę aryjską stosunkowo łatwo, tylko łapanie ludzi oczywiście. 178 00:24:13,000 --> 00:24:19,000 Stamtąd można było telefonować na stronę aryjską też. 179 00:24:19,000 --> 00:24:23,000 Mój mąż się w ten sposób porozumiał z profesorem Paluchem. 180 00:24:23,000 --> 00:24:27,000 I ten profesor Paluch nas ratował przecież. 181 00:24:27,000 --> 00:24:30,000 U niego żeśmy zamieszkali w Dzieciątka Jezus. 182 00:24:30,000 --> 00:24:34,000 Mogę pani powiedzieć, kto to był profesor Paluch? 183 00:24:34,000 --> 00:24:36,000 Jakie stanowisko? 184 00:24:36,000 --> 00:24:44,000 Profesor Paluch był rektorem w Łodzi, później on był z małżeństwa mieszanego. 185 00:24:44,000 --> 00:24:49,000 Jego ojcem był ogrodnik, Polak, jego matką była Żydówka. 186 00:24:49,000 --> 00:25:01,000 Jego żoną była Polka, lekarka i oni oboje, ona i mąż, byli nauczycielem, byli studentami w Krakowie. 187 00:25:01,000 --> 00:25:07,000 Stąd ich przyjaźń z moim mężem, który studiował w Krakowie medycynę. 188 00:25:07,000 --> 00:25:14,000 Także oni mieszkali wówczas w szpitalu Dzieciątka Jezus, gdzie pracowali. 189 00:25:14,000 --> 00:25:21,000 I oni powiedzieli swojej córce, dwunastoletniej, Dyzi, która już dawno jest lekarzem, 190 00:25:21,000 --> 00:25:31,000 że przyjdą nasi przyjaciele, bo raz mieliśmy przyjść, nie przyszliśmy, dopiero następnego razu. 191 00:25:31,000 --> 00:25:37,000 I ona była w domu, a oni grali w brydża u sąsiadów w Dzieciątka Jezus. 192 00:25:37,000 --> 00:25:44,000 To przy nas telefonowała do rodziców, paczki przybyły. 193 00:25:44,000 --> 00:25:51,000 Rodzice przyszli, oczywiście wielka uciecha i nas do łóżka wpakowali, a sami na ziemi spali. 194 00:25:51,000 --> 00:25:54,000 - To było po waszej drugiej ucieczce. - Tak. 195 00:25:54,000 --> 00:26:04,000 I jajecznicę, oczywiście, jajecznicę z czterech jajek nam dali każdemu, coś nowego, czego nie było w getcie. 196 00:26:04,000 --> 00:26:09,000 I oni załatwili kontakt z państwem Użykowskim. 197 00:26:09,000 --> 00:26:18,000 Przyjechał po czterech dniach pobytu u Paluchów w domu, przyjechał po nas Janusz Użykowski, 198 00:26:18,000 --> 00:26:25,000 który miał wtedy 17 lat i odwiózł nas razem z Paluchem, 199 00:26:25,000 --> 00:26:34,000 który nas pocieszał podczas drogi na dworzec mocno osiedlony z żandarmami, 200 00:26:34,000 --> 00:26:45,000 który, ta podróż do wagonów mogła się bardzo źle skończyć, bo myśmy nie mieli żadnego dokumentu wtedy. 201 00:26:45,000 --> 00:26:49,000 No i skończyła się dobrze, było pełno, był tłok w tych wagonach, 202 00:26:49,000 --> 00:26:54,000 przeważnie jechały przemytniczki, które woziły handel jakiś. 203 00:26:54,000 --> 00:26:57,000 Czy jakie to były, on was przewiózł do wagonów? 204 00:26:57,000 --> 00:27:03,000 No on jechał z nami, to był normalny pociąg i wysiedliśmy miłosnie w nocy, 205 00:27:03,000 --> 00:27:15,000 klapało, śnieg padał i myśmy się w nocy dostali po 20 minutach ze stacji do domu naszych przyszłych opiekunów. 206 00:27:15,000 --> 00:27:19,000 Który to był dokładnie rok? To był rok '43? 207 00:27:19,000 --> 00:27:25,000 To był rok '44. 208 00:27:25,000 --> 00:27:35,000 Myśmy się wyszli z getta w '43 roku. 209 00:27:35,000 --> 00:27:47,000 Tak, ale myśmy uciekli w '43 roku, ale to już był, zaraz, jedną chwilę, bo te daty mnie najbardziej męczą. 210 00:27:50,000 --> 00:27:54,000 Ja myślę, że tutaj przerwiemy i zaraz musimy zmienić taśmę. 211 00:27:54,000 --> 00:27:56,000 Ja wszystko powiem za chwilę. 212 00:28:19,000 --> 00:28:22,000 Napisy stworzone przez społeczność Amara.org 213 00:28:49,000 --> 00:28:52,000 Napisy stworzone przez społeczność Amara.org