1 00:00:00,000 --> 00:00:09,000 Taśma numer dwa, wywiad z panią Noemi Makower. Ja nazywam się Joanna Wróblewski. 2 00:00:09,000 --> 00:00:23,000 Chciałabym jeszcze raz powrócić do okresu studiów. Czy mogłaby nam pani powiedzieć, jak wielu było Żydów procentualnie na medycynie w porównaniu z innymi studentami? 3 00:00:23,000 --> 00:00:30,000 Było około dwudziestu paru osób. Ja zostałam... 4 00:00:30,000 --> 00:00:33,000 Przepraszam, a na roku ile osób was było? 5 00:00:33,000 --> 00:00:48,000 W sumie było ponad sto wojskowych i razem było około trzystu osób, dwieście pięćdziesiąt trzysta mniej więcej. 6 00:00:48,000 --> 00:01:08,000 Był numerus clausus, dlatego było nas niewielu. Przy tym sytuacja była taka, że ja z tą swoją maturą bardzo dobrą i egzaminem konkursowym też bardzo dobrym, 7 00:01:08,000 --> 00:01:22,000 który miałam za sobą, nie byłam przyjęta od razu w wieku lat siedemnastu. Mój ojciec był kolegą wojskowym ówczesnego dziekana. 8 00:01:22,000 --> 00:01:33,000 To był prawdopodobnie, o ile dobrze pamiętam, profesor Paszkiewicz. Ojciec poszedł do niego i zapytał go, dlaczego mnie nie przyjęto. 9 00:01:33,000 --> 00:01:48,000 Na co profesor powiedział, pana córka jest jeszcze młoda, niech się bawi jeszcze rok. Ja się bawiłam na romanistyce ten rok i miałam tam taką przygodę. 10 00:01:48,000 --> 00:01:56,000 Mianowicie był wykład z gramatki starofrancuskiej. To było szalenie nudne. 11 00:01:56,000 --> 00:02:11,000 Nas było kilkadziesiąt, może dwadzieścia parę osób i nauczycielka, wykładowca powiedzmy, bo to już trudno powiedzieć nauczyciel w wyższej uczelni, 12 00:02:11,000 --> 00:02:21,000 zapytała się kto na ochotnikach chce zreferować starofrancuski tekst, który ona zamierzała dać. 13 00:02:21,000 --> 00:02:32,000 Nikt się nie odezwał. Chcę powiedzieć, że ja byłam jak zawsze w czerwonej sukience, bo tak mnie mamusia zawsze ubierała na czerwoną. 14 00:02:32,000 --> 00:02:40,000 Ona się rozejrzała po sali i powiedziała, no to pani będzie uprzejma, do mnie. 15 00:02:40,000 --> 00:02:57,000 Ja oczywiście już na następne zajęcia nie przyszłam. Zapisałam się na biologię, zostałam przyjęta, zrobiłam pierwszy rok i potem niektóre egzaminy na medycynie mi zaliczono. 16 00:02:57,000 --> 00:03:15,000 Chciałabym się jeszcze spytać, jaka była postawa polskich studentów w czasie tych rozrób antysemickich? Czy miała pani polskich przyjaciół, którzy starali się ochronić wśród studentów? 17 00:03:15,000 --> 00:03:33,000 To bym zaznaczyła już, że wojskowi zachowywali się bardzo pozytywnie, natomiast polscy studenci, ja bym powiedziała, na zewnątrz, nie wiem co było w ich sercach, 18 00:03:33,000 --> 00:03:53,000 na zewnątrz zachowywali się obojętnie i sądzę, że niektórzy po prostu stchórzyli. Najlepszym dowodem jest to, że ci, co mieli mundury, Polacy, ci zachowywali się bardzo pozytywnie. 19 00:03:53,000 --> 00:04:01,000 Jak wasza rodzina, mała rodzina, mama, ojciec i pani, jak spędzaliście normalnie wakacje? 20 00:04:01,000 --> 00:04:15,000 Wakacje na ogół spędzaliśmy na linii Otwockiej, Warszawa-Otwock, w Michalinie, a później w Otwocku u mojego dziadka, który miał tam swoją willę. 21 00:04:15,000 --> 00:04:36,000 Wakacje były bardzo, bardzo przyjemne. Jechaliśmy takim wozem drawiniastym, gdzie były wszystkie nasze przedmioty potrzebne, bo mamusia prowadziła gospodarstwo, a wakacje to było ponad dwa miesiące. 22 00:04:36,000 --> 00:04:52,000 A ja tam korzystałam z wolności, bawiliśmy się, dużo dzieci było, było wesoło. Tam też była moja pierwsza miłość. Tak się tam zaczęło już w Otwocku. 23 00:04:52,000 --> 00:05:12,000 Czy dużą żeście mieli rodzinę? Bardzo wielką rodzinę. Moja mamusia miała 11 rodzeństwa. 6 braci i 5 sióstr. Wszyscy zginęli w getcie. Później. 24 00:05:12,000 --> 00:05:32,000 Także w czasie wakacji spotykała się Pani z kuzynami, z ciociami, wujkami? Rodzina raczej u dziadka. Jak były wakacje w Otwocku, to wtedy spotykałam rodzinę w Otwocku częściowo, a tak to raczej mieliśmy przyjaciół rozmaitych i dzieci też. 25 00:05:32,000 --> 00:05:38,000 Czy w domu u dziadków była kuchnia koszer przestrzegana, czy mówiło się w ogóle w języku żydowskim? 26 00:05:38,000 --> 00:05:52,000 Muszę powiedzieć, że nie pamiętam. Tylko jedną rzecz pamiętam na pewno, że były sedery. I że ja musiałam zadawać pytania, bo byłam bardzo lubiana przez mojego dziadka. 27 00:05:52,000 --> 00:06:18,000 Jeszcze gdzieś pamiętam. Jeszcze pamiętam jak ten seder wyglądał. Mój dziadek był bardzo przystojny, wysoki, miał piękną srebrną brodę. 28 00:06:18,000 --> 00:06:29,000 Zginął w Otwocku, nie w Otwocku, przepraszam, z getta otwockiego uciekł. Zginął w Warszawie mając 84 lata. 29 00:06:29,000 --> 00:06:38,000 Po studiach przed wojną powiedziała Pani, że Pani wyszła za mąż. Kto był Pani pierwszym mężem? 30 00:06:38,000 --> 00:06:50,000 Moim pierwszym mężem był kolega medyk, który wówczas kończył wydział lekarski w Curichu. 31 00:06:50,000 --> 00:07:03,000 Nazywał się Mieczysław Fromm. Oczywiście był Żydem. Był bardzo sympatycznym, miłym, inteligentnym chłopcem. 32 00:07:03,000 --> 00:07:17,000 Spotkaliśmy się w szpitalu na Czystym, kiedy ja robiłam na pierwszym okresie różne analizy, między innymi analizę oczu i wypadła mi próbówka z ręki. 33 00:07:17,000 --> 00:07:24,000 Na co Mietek powiedział, o fajtłapa. No i tak się zaczęła nasza przyjaźń. 34 00:07:24,000 --> 00:07:34,000 Potem jeszcze on wrócił do Curichu. Kończył tam studia. Przysyłał mi na urodziny zawsze kwiaty. 35 00:07:34,000 --> 00:07:57,000 Był synem rodziny takiej raczej religijnej, ale bez przesady. I ci ludzie w czasie getta byli moimi najbliższymi przyjaciółmi. 36 00:07:57,000 --> 00:08:05,000 Chcę jeszcze wrócić do okresu przed wojną. W którym roku wyście zawarli ślub? Małżeństwo? W którym roku? 37 00:08:05,000 --> 00:08:12,000 W którym roku? Dwa lata przed wojną. W trzydziestym piątym roku w synagodze. 38 00:08:12,000 --> 00:08:16,000 W trzydziestym siódmym, przepraszam. W trzydziestym siódmym, oczywiście. 39 00:08:16,000 --> 00:08:21,000 Był to ślub religijny? Był ślub religijny, tak. 40 00:08:21,000 --> 00:08:32,000 I moi koledzy, którzy wiedzieli, że ja jestem areligijna, śmieli się do mnie znacząco w czasie tego ślubu. 41 00:08:32,000 --> 00:08:36,000 A czy Pani mąż był religijny, czy tylko pochodził z religijnego domu? 42 00:08:36,000 --> 00:08:41,000 Nie, absolutnie nie był religijny. Nie był zupełnie religijny. 43 00:08:41,000 --> 00:08:44,000 Gdzie byście mieszkali po ślubie? 44 00:08:44,000 --> 00:08:51,000 Myśmy mieszkali w pokoju przydzielonym nam z tej okazji przez rodziców. 45 00:08:51,000 --> 00:08:57,000 Mieliśmy bardzo wygodnie. Mąż już był lekarzem, a ja kończyłam medycynę. 46 00:08:57,000 --> 00:08:59,000 Było to u rodziców Pani, czy u rodziców męża? 47 00:08:59,000 --> 00:09:07,000 U rodziców moich, na Kłodnej 2. Ja tam mieszkałam do okresu wysiedlenia, w NAS, do getta. 48 00:09:07,000 --> 00:09:16,000 Jak Pani pamięta dzień, kiedy wybuchła wojna, kiedy dowiedzieliście się? 49 00:09:16,000 --> 00:09:24,000 Tragicznie pamiętam ten dzień. Pękały bomby na moich oczach. 50 00:09:24,000 --> 00:09:29,000 Na moich oczach bomba przecięła dom w sąsiedztwie. 51 00:09:29,000 --> 00:09:38,000 Byliśmy, staliśmy przy oknie. No i tak to był początek, tak pamiętam. 52 00:09:38,000 --> 00:09:44,000 To i nic innego nie zostało mi w pamięci. Później dopiero. 53 00:09:44,000 --> 00:09:48,000 Czy rodzina planowała jakąś ucieczkę, przemieszczenie się? 54 00:09:48,000 --> 00:09:54,000 Nie, nie. Ojciec miał szósty dzień mobilizacji, szykował się do tego. 55 00:09:54,000 --> 00:10:00,000 Bardzo się chciał, spieszył się do tej wojny z Niemcami. 56 00:10:00,000 --> 00:10:07,000 A wpadł w ręce sowieckie, jak się później okazało. 57 00:10:07,000 --> 00:10:15,000 W jakim momencie przenieśliście się, czy w ogóle co się wydarzyło po rozpoczęciu wojny? 58 00:10:15,000 --> 00:10:35,000 Do getta. Getto zostało ogłoszone przez Niemców w październiku 1994, w listopadzie 1994 roku. 59 00:10:35,000 --> 00:10:45,000 24 października, dobrze powiedziałam, ale myśmy się przenieśli 24 listopada, bo był miesiąc. 60 00:10:45,000 --> 00:10:51,000 40 roku. 40 roku, tak. 61 00:10:51,000 --> 00:11:07,000 Ale opaski wprowadzono wcześniej, już w październiku, 20-tego któregoś października, wprowadzono przymucowe opaski do Żydów. 62 00:11:07,000 --> 00:11:14,000 To znaczy niecały miesiąc po wkroczeniu armii niemieckiej. 63 00:11:14,000 --> 00:11:22,000 Czym zajmowała się Pani wówczas? Czy Pani pracowała wówczas w szpitalu? 64 00:11:22,000 --> 00:11:37,000 Tak. Od początku pracowałam cały czas jako stażystka w szpitalu na Lesznie, na Starozakonnych na Czystym. 65 00:11:37,000 --> 00:11:45,000 A później razem ze szpitalem przeniosłam się na oddział chirurgiczny na Leszno 1. 66 00:11:45,000 --> 00:11:51,000 To był gmach czteropiętrowy po monopolu spirytusowym. 67 00:11:51,000 --> 00:12:00,000 Wszystkie oddziały chirurgiczne były tam. Trzy piętra zajmowały. Nasz oddział pierwszy zajmował pierwsze piętro. 68 00:12:00,000 --> 00:12:06,000 Na czwartym piętrze mieściły się pokoje lekarzy miejscowych. 69 00:12:06,000 --> 00:12:18,000 No i tam, prawda, pracowałam w szpitalu aż do chwili, kiedy Niemcy ogłosili wysiedlenie. 70 00:12:18,000 --> 00:12:32,000 Wtedy już nie można się było na Leszno przedostać i szpital żydowski został przeniesiony na Umschlag. 71 00:12:32,000 --> 00:12:37,000 Tam mi mąż już nie pozwalał chodzić więcej. 72 00:12:37,000 --> 00:12:48,000 O tym szpitalu chciałabym trochę więcej powiedzieć, bo to był wspaniały szpital w owym czasie. 73 00:12:48,000 --> 00:13:03,000 Myślę, że jeden z najładniejszych w Warszawie. Była fantastyczna, piękna sala operacyjna. Cała biała, z lśniącą bielą, umywalek, 74 00:13:03,000 --> 00:13:14,000 ze stołem operacyjnym pięknym, lampą oczywiście wiszącą. 75 00:13:14,000 --> 00:13:21,000 Tam między innymi wykonywałam swoje pierwsze operacje. 76 00:13:21,000 --> 00:13:29,000 Zaczęłam od operacji hemoroidów. Tam dostawałam, tam dawałam narkozy. 77 00:13:29,000 --> 00:13:39,000 Tam przyjmowałam pacjentów w dyżurce, w dniach moich dyżurów, których miałam dużo. 78 00:13:39,000 --> 00:13:53,000 Tam też miałam wielkie przyjaźnie wśród naszych wspólnych przyjaciół, lekarzy, oddziałów. 79 00:13:53,000 --> 00:14:05,000 W okresie pierwszym, to znaczy w roku 1939 dyżury były stosunkowo spokojne. 80 00:14:05,000 --> 00:14:21,000 Rannych nie było wielu. Natomiast w następnych latach, a zwłaszcza w okresie wysiedlenia, kąpaliśmy się we krwi, dosłownie. 81 00:14:21,000 --> 00:14:27,000 W tym pierwszym okresie ci rannicy przechodzili, jaki rodzaj ran? 82 00:14:27,000 --> 00:14:35,000 Często były rany postrzałowe, przeważnie w kończyny i w brzuch. 83 00:14:35,000 --> 00:14:42,000 Niejednokrotnie odkrywaliśmy kołdry, oczywiście zawsze. 84 00:14:42,000 --> 00:14:52,000 Pamiętam taką jedną panią ranną w brzuch, wszystkie wnętrzności na zewnątrz. 85 00:14:52,000 --> 00:14:59,000 Pomimo wszystko, pomimo tych wielkich ran, operowaliśmy ciągle, bez przerwy. 86 00:14:59,000 --> 00:15:08,000 Taki jest obowiązek lekarza, żeby ratować życie, nawet najbardziej zagrożone. 87 00:15:08,000 --> 00:15:19,000 Potem wskazania operacyjne ograniczono, ze względu na to, że ludzie, którzy po operacji wychodzili ze szpitala, 88 00:15:19,000 --> 00:15:28,000 byli wskazywani na obozy pracy, które były właściwie obozami koncentracyjnymi. 89 00:15:28,000 --> 00:15:34,000 Tam robili okropną robotę w błocie, w wodzie, w lesie. 90 00:15:34,000 --> 00:15:46,000 Rąbali drzewo przy bardzo złym odżywianiu, bardzo złym. 91 00:15:46,000 --> 00:15:50,000 Także obóz był pod strachem dla wszystkich. 92 00:15:50,000 --> 00:16:03,000 Nigdy nie zapomnę takiego pacjenta, którego przyjmowałam i który wykazywał wszelkie objawy zapalenia wyrostka robaczkowego. 93 00:16:03,000 --> 00:16:16,000 Zatelefonował do mnie do przyjęcia, które było na parterze ówczesny szef tego dyżuru, dr Rothaupt, czterdziestoparoletni pan. 94 00:16:16,000 --> 00:16:26,000 Powiedział koleżanko, proszę przyjść na górę, bo pani rozpoznała wyrostek robaczkowy, ja chcę, żeby pani jeszcze raz zbadała tego pacjenta. 95 00:16:26,000 --> 00:16:36,000 Poszłam na górę, badałam go jeszcze raz, wszystkie objawy się utrzymywały, wysoka gorączka, około czterdziestu stopni. 96 00:16:36,000 --> 00:16:40,000 Co mnie zadziwiło, to to, że on mi w oczy nie patrzył. 97 00:16:40,000 --> 00:16:47,000 Każdy pacjent chciał wyczytać w oczach lekarza wyrok, czy dobry, czy zły. 98 00:16:47,000 --> 00:17:02,000 On mnie nie patrzył w oczy i dawał narkozę. To była inna narkoza niż w tej chwili, nie było takich mądrych aparatów, jakie teraz są. 99 00:17:02,000 --> 00:17:14,000 Kropiło się eter na taką maseczkę, w pewnej chwili ten pacjent zerwał maseczkę i powiedział, ja się nie dam operować. 100 00:17:14,000 --> 00:17:29,000 Doktor Rothau, który był sangwinkiem, był rudy, denerwował się strasznie, a wreszcie zaczął pluć i powiedział, proszę pana, pluć niechcący, odruchowo. 101 00:17:29,000 --> 00:17:34,000 Powiedział, proszę pana, jeżeli pan się nie da zoperować, to pan zginie. 102 00:17:34,000 --> 00:17:38,000 Nie dam się zoperować i nie było rady. 103 00:17:38,000 --> 00:17:47,000 Doktor Rothau polecił mi przynieść książkę operacyjną, gdzie pacjent się podpisał, że odmówił operacji. 104 00:17:47,000 --> 00:17:57,000 Okazało się, że jego narzeczoną była siostra, pielęgniarka szpitalna, która mu szczepnęła propidon przed tym. 105 00:17:57,000 --> 00:18:09,000 I dlatego miał wysoką temperaturę i nauczyła go rozmaitych objawów wyrostka robaczkowego, schorzenia wyrostka robaczkowego. 106 00:18:09,000 --> 00:18:18,000 Ale w ostatniej chwili on się zrąkł noża i uciekł, po prostu uciekł na łóżko. 107 00:18:18,000 --> 00:18:22,000 Niestety ten pacjent skończył tragicznie. 108 00:18:22,000 --> 00:18:32,000 W domu już, wobec tego, że miał jakieś stare ognisko gruźlicze, ono się pod wpływem propidonu uczyniło 109 00:18:32,000 --> 00:18:40,000 i on dostał zapalenia prusówkowego płuc i zginął z tego powodu marnie. 110 00:18:40,000 --> 00:18:48,000 Jeżeli chodzi o te szpitalne przeżycia, to w miarę jak coraz więcej rannych przywożono, 111 00:18:48,000 --> 00:18:57,000 i rany były coraz większe, rany brzucha, to ograniczono wskazania operacyjne. 112 00:18:57,000 --> 00:19:04,000 Ale nie na tyle, żeby w ogóle nie operować, tylko takie przypadki jak na przykład okładantę, 113 00:19:04,000 --> 00:19:10,000 ta pani z tymi jelitami na wierzchu, to tych już nie operowano. 114 00:19:10,000 --> 00:19:17,000 W każdym razie operacje były, można powiedzieć, przez całą dobę. 115 00:19:17,000 --> 00:19:22,000 Czy tych pacjentów to już nie operowano? Jak ich leczono? 116 00:19:22,000 --> 00:19:29,000 Nie, to byli pacjenci, to bardzo rzadkie przypadki były i nie były to rany, 117 00:19:29,000 --> 00:19:33,000 bo jak były rany, to te rany zaszywano, prawda. 118 00:19:33,000 --> 00:19:42,000 Tylko bardzo duże, takie jak mówiłam, że tej pacjence, bo lekarzem obowiązkiem jest ratować życie. 119 00:19:42,000 --> 00:19:46,000 A ratować życie można było tylko w ten sposób. 120 00:19:46,000 --> 00:19:55,000 Może jeszcze tylko powiem o dwóch przypadkach bardzo interesujących i jednocześnie bardzo tragicznych. 121 00:19:55,000 --> 00:20:03,000 Na moim dyżurze przywiozła służba porządkowa, dwoje dzieci. 122 00:20:03,000 --> 00:20:10,000 Chłopczyk miał 10 lat, dziewczynka może 12. 123 00:20:10,000 --> 00:20:21,000 Od początku dziewczynka objęła przewodnictwo. Powiedziała, że nie da się rozebrać, a widać było, że krwawi. 124 00:20:21,000 --> 00:20:28,000 Wobec tego wreszcie ja powiedziałam, że to jest konieczne, że musimy ją zbadać. 125 00:20:28,000 --> 00:20:38,000 Oni się bardzo spieszą, bo mają w Otwocku rodziny i mają dla tej rodziny jakiś przemyt. 126 00:20:38,000 --> 00:20:47,000 Okazało się, że niemieccy żołnierze zatrzymali ich przy Wasze. 127 00:20:47,000 --> 00:20:58,000 Dwoje dzieci zabito, dwoje dzieci uciekło, a tych dwoje oddali służbie porządkowej i odprowadzono ich do nas do szpitala. 128 00:20:58,000 --> 00:21:09,000 Wreszcie poprosiłam jedną, żeby odeszła, została tylko siostra dyżurna i ja. 129 00:21:09,000 --> 00:21:13,000 I powoli tą dziewczynkę rozebrałam. 130 00:21:13,000 --> 00:21:20,000 Była bardzo pokrwawiona, owinięta cała bandażem. 131 00:21:20,000 --> 00:21:27,000 Przepraszam, nie bandażem, tylko zwojem włóczki. 132 00:21:27,000 --> 00:21:39,000 I ta włóczka w jednym miejscu była nawet przesiąknięta krwią, co ją bardzo denerwowało, bo to był towar na sprzedaż. 133 00:21:39,000 --> 00:21:55,000 Dała się wreszcie po wielu namowach rozebrać całkowicie, ale bandaż schowała pod poduszkę, żeby jej nikt nie ukradł. 134 00:21:55,000 --> 00:22:12,000 Okazało się, że rzeczywiście nie jest ranna poważnie, zeszyliśmy rany, które były tylko ranami skóry i ona z trudem pozwoliła rozebrać chłopaka. 135 00:22:12,000 --> 00:22:27,000 Chłopak też miał włóczkę, był cały owinięty włóczką. Jego włóczka się w ogóle nie skrwaliła, a jej bardzo. Także ona bardzo to przeżywała, że towar się psuje. 136 00:22:27,000 --> 00:22:41,000 Przespalił nas parę dni, trzy dni chyba i po wszystkich zabiegach przeciwtężcowych i innych zostali zwolnieni do domu, do Twocka, bo tam czeka rodzina. 137 00:22:41,000 --> 00:22:51,000 Druga z innego dyżuru sytuacja była taka, że przywieziono parę małżeńską, dwóch samobójców. 138 00:22:51,000 --> 00:23:15,000 Wzięli bardzo wówczas znany środek, środek nacenny i zacnęli. Myśmy musieli niestety ich obudzić, więc wszystkie zastrzyki były robione i oni się obudzili oboje. 139 00:23:15,000 --> 00:23:29,000 Byli bardzo niezadowoleni, bo myśleli na początku, że się obudzili do nowego życia gdzieś. A tymczasem do tego, przepraszam, parszywego życia jest nowego. Z powrotem. 140 00:23:29,000 --> 00:23:32,000 Który to był rok? 141 00:23:32,000 --> 00:23:48,000 To był rok przed Akcją Wielką, która była w 1941 roku, więc to był początek, pierwsza połowa 1941 roku. 142 00:23:48,000 --> 00:23:55,000 Jeżeli chodzi o wyposażenie szpitala i dojście do leków, do sprzętu? 143 00:23:55,000 --> 00:24:07,000 To była wspaniała siostra operacyjna, która miała zwyczaj chomikowania. Także było bardzo dużo bandaży, dużo materiałów upatrunkowych, a narzędzia były piękne. 144 00:24:07,000 --> 00:24:17,000 Także uważałam wtedy i wówczas sądzę, że to był jeden z najlepiej wyposażonych szpitali, wiecie, na początku. 145 00:24:17,000 --> 00:24:27,000 Prawda, bo potem się powoli te materiały i to wszystko wyczerpywało. Jeżeli chodziło o lekarstwa, to też mieliście dojście do lekarstw? 146 00:24:27,000 --> 00:24:40,000 Bardzo dużo leków musieli kupować pacjenci sami, bo były za drogie dla szpitala, ale częściowo leki były, tylko było ich coraz mniej. 147 00:24:40,000 --> 00:24:48,000 Coraz więcej rannych, coraz mniej leków. Ja mówiłam o dzieciach i o samobójcach. 148 00:24:48,000 --> 00:24:55,000 Teraz chciałam jeszcze powiedzieć o jednej pacjentce. Kiedy byłam zajęta samobójcami, 149 00:24:55,000 --> 00:25:07,000 przyszedł odźwierny, który przyjmował pacjentów od lat już, więc był bardzo fachowy i powiedziała "Pani doktor, prędko". 150 00:25:07,000 --> 00:25:19,000 Ja mówię "A co prędko? Rodzi się nowy człowiek". I wprowadzono kobietę, przy tym on już przyjął port. 151 00:25:19,000 --> 00:25:31,000 Urodziło się dziecko. W pierwszej chwili powiedziałam "Co? W takiej chwili?". A potem kobieta zmęczona, ledwo dyszała. 152 00:25:31,000 --> 00:25:47,000 Pomyślałam, że należy jej się jakaś pociechać. Powiedziałam jej "Może wyrośnie tego człowieka, który pomści nasze cierpienia". 153 00:25:47,000 --> 00:25:59,000 Takie były dyżury, bardzo urozmaicone, bardzo różne, ale później w miarę postępu akcji coraz więcej było krwawych dyżurów. 154 00:25:59,000 --> 00:26:05,000 Coraz więcej kończyń trzeba było obcinać, amputacji. 155 00:26:05,000 --> 00:26:08,000 Czy Pani mąż również pracował w szpitalu? 156 00:26:08,000 --> 00:26:17,000 Tak, ale on był ordynatorem na oddziale wewnętrznym. Oddział wewnętrzny z Trzystego przeniesiono na Leszno, 40. 157 00:26:17,000 --> 00:26:19,000 Ja mówię o Pani pierwszym mężu teraz. 158 00:26:19,000 --> 00:26:30,000 Pewnie. Mój pierwszy mąż wyszedł z Warszawy po moim tatusiu dwa dni, to znaczy we wrześniu, na początku. 159 00:26:30,000 --> 00:26:40,000 Dlatego, że było przemówienie Użykowskiego przez radio. Czy to był Użykowski? 160 00:26:40,000 --> 00:26:47,000 Ja sobie przypomnę nazwisko za chwilę. Okazało się, że to nie był Użykowski, to był ktoś inny. 161 00:26:47,000 --> 00:26:52,000 Było przemówienie przez radio o charakterze dywersyjnym. 162 00:26:52,000 --> 00:26:59,000 Mianowicie, wszystkie młode mężczyzny kazali przejść przez most Poniatowskiego i iść na wschód. 163 00:26:59,000 --> 00:27:08,000 A na ten most spadały pociski. Także to było przemówienie typowo dywersyjne. 164 00:27:08,000 --> 00:27:15,000 Mój mąż dostał się do Lwowa i tam chciał się zobaczyć z moim ojcem. 165 00:27:15,000 --> 00:27:21,000 Ale ojciec już był wtedy, do Brześcia przepraszam, nie do Lwowa. 166 00:27:21,000 --> 00:27:30,000 Ale ojciec już wtedy był pod Tarnopolem ze swoim szpitalem i tam się dostał do niewoli radzieckiej. 167 00:27:30,000 --> 00:27:34,000 O czym dowiedziałam się później oczywiście. 168 00:27:34,000 --> 00:27:40,000 Czy w tym czasie miała Pani kontakt z mężem? Czy on pisał listy? Czy Pani mogła pisać listy do niego? 169 00:27:40,000 --> 00:27:53,000 Mój pierwszy mąż przysyłał kartki ze Lwowa z pracy swojej jeszcze na terenie Związku Radzieckiego. 170 00:27:53,000 --> 00:28:00,000 Pełny miłości, tęsknoty i bardzo chciał wrócić do Warszawy. 171 00:28:00,000 --> 00:28:06,000 Przy jakiejś sprób powrotu złapali go Rosjanie i wysłali do Karelii. 172 00:28:06,000 --> 00:28:15,000 To jest na granicy finlandzkiej, a on miał dawno zaleczoną, ale jeszcze świeżą gruźlicę. 173 00:28:15,000 --> 00:28:22,000 Także bałam się o niego bardzo, bo on się tam moczył w tym błocie w Karelii. 174 00:28:22,000 --> 00:28:26,000 A potem go wysłano w bardzo dobre dla niego miejsce. 175 00:28:26,000 --> 00:28:33,000 Jako lekarz więzień był na Syberii. 176 00:28:33,000 --> 00:28:50,000 Tam powietrze było wspaniałe dla płuc i tam pracował do chwili, kiedy udało mi się jego wyreklamować i wrócił wtedy do Polski, do wojska, do drugiej armii polskiej. 177 00:28:50,000 --> 00:28:54,000 Jak poznała Pani i Pani drugiego męża? 178 00:28:54,000 --> 00:29:03,000 Proszę Panią, to zaczęło się na początku wojny. 179 00:29:03,000 --> 00:29:14,000 Mój mąż z matką swoją wyjechali, wyszli z Łodzi, potem w różne, rozmaite środki lokomocji dotarli do Warszawy. 180 00:29:14,000 --> 00:29:34,000 Mój mąż był lekarzem, nazywał się Henryk Makower i zamieszkał u naszych sąsiadów na Chłodnej 2, którzy byli jednocześnie bardzo bliskimi przyjaciółmi. 181 00:29:34,000 --> 00:29:48,000 Okazało się, że matka jego jest... - Przepraszam, jak się nazywali Ci przyjaciele i sąsiedzi? - Makower, Henryk. - Ale jak oni się nazywali? - Jaszuńscy. 182 00:29:48,000 --> 00:30:10,000 Matka mego drugiego męża nazywała się Dorodo Debora Makower i on przyszedł do mnie z wizytą taką oficjalną, dlatego że chciał pszcząć praktykę na Chłodnej 2. 183 00:30:10,000 --> 00:30:23,000 Był taki zwyczaj, że trzeba było zapytać lekarza, który już praktykował tam, a ja praktykowałam jako internista. - Po odejściu ojca? - Po odejściu ojca, tak. 184 00:30:23,000 --> 00:30:31,000 Więc jak wyszedł, sprawił na mnie bardzo dobre, miłe wrażenie, wysoki, przystojny. 185 00:30:31,000 --> 00:30:41,000 Ja powiedziałam, że panie doktorze, lepiej by było, gdyby pan w innym domu praktykował, a nie w tym, w którym już jest lekarz. 186 00:30:41,000 --> 00:30:56,000 Na co on powiedział? Widzi pani, ale moja matka jest taka wymęczona i schorowana i ma tutaj kuzynkę naprzeciwko waszego mieszkania 187 00:30:56,000 --> 00:31:05,000 i chciałaby się do niej przytulić, także chciałbym prosić, żeby pani się jednak na to zgodziła. 188 00:31:05,000 --> 00:31:15,000 Oczywiście nie miałam rady, musiałam się zgodzić, przy tym powiedział mi, niech się pani nie martwi, bo był starszy ode mnie około 10 lat, 189 00:31:15,000 --> 00:31:26,000 będę służyć pani pomocą, przy pani praktyce, dostanie pani dalszyki dożylne, co było wtedy już też środkiem dochodowym. 190 00:31:26,000 --> 00:31:37,000 No i w ten sposób oni zamieszkali. Od ceremonialnych wizyt młodszej koleżanki zaczęła się nasza znajomość, 191 00:31:37,000 --> 00:31:47,000 która w bardzo niedługim czasie przekształciła się w bardzo silny związek uczuciowy, szczególnie z mojej strony, 192 00:31:47,000 --> 00:32:00,000 bo mój mąż ciągle podkreślał, że przeżył wielki cios w Łodzi, miał tam jakąś panią, którą bardzo kochał, 193 00:32:00,000 --> 00:32:10,000 do której się bardzo rozczarował i do tego stopnia, że jak się wyrażam, miał zamiast serca sopel lodu. 194 00:32:10,000 --> 00:32:22,000 A moim zadaniem było ten sopel lodu stopić, bo ja się bardzo wcześnie ku memu wielkiemu zdziwieniu zakochałam w nim, 195 00:32:22,000 --> 00:32:31,000 pomimo mojej wielkiej miłości do pierwszego męża. Także moja matka zawsze mówiła, 196 00:32:31,000 --> 00:32:38,000 co ty, jak ty się zachowujesz, co by twój ojciec na to powiedział. 197 00:32:38,000 --> 00:32:43,000 Tutaj przerwiemy, dziękuję. 198 00:32:52,000 --> 00:32:55,000 Napisy stworzone przez społeczność Amara.org 199 00:33:22,000 --> 00:33:27,000 © PTA / TVP